Moja fotograficzna historia
Od czego się zaczęło?
Moją przygodę z fotografią zacząłem w siódmej klasie szkoły podstawowej. Pierwszym aparatem, który służył mi przez parę lat, była oczywiście Zorka 4. Bardzo szybko postanowiłem zająć się również wywoływaniem zdjęć. W prezencie dostałem radziecki powiększalnik, którego nazwy już nie pamiętam. Był strasznie toporny, grzał się i rysował negatywy.
Kolejny aparat
Po trzech latach stałem się posiadaczem aparatu Praktica PLC3. Ze względu na wbudowany światłomierz, był to ogromny skok naprzód. Aparatu tego używałem jednak rzadko. Mała ilość czasów naświetlania była powodem moich dalszych poszukiwań.
Ricoh
Ricoha dostałem w prezencie po zrobieniu matury i dostaniu się na studia w ‘92 roku. Mimo dość słabego obiektywu używałem go do czasów aparatów cyfrowych.
Zmiany w ciemni fotograficznej - na kolorowo
W tym czasie zmieniłem powiększalnik na nowy, czeski, Opemus 6. Dość szybko dokupiłem do niego również głowicę do naświetlania zdjęć kolorowych i tak zaczął się nowy etap fotografii kolorowej. Wywoływanie zdjęć kolorowych było świetną zabawą. Niestety nie wiele ich zostało godnych obejrzenia. Jakość chemii oraz papierów fotograficznych, przynajmniej tych, do których miałem dostęp, była na tyle kiepska, że większość tych zdjęć pokryła się różnokolorowymi zafarbami lub po prostu wypłowiała.
Pierwszy komputer
Na początku lat 90-siątych, na stole, na którym zwykle stały kuwety i powiększalnik, pojawił się mój pierwszy PeCet. To był czas wgryzania się w oprogramowanie, nauka korzystania z różnych aplikacji, ale też i pierwsza praca w studio graficzym. Korzystając z programu Corel Draw, projektowałem wizytówki, podkładki na biurko, ulotki reklamowe i inne tego typu gadżety.
Chwile obecne
Od tamtej pory dużo się zmieniło. Długa przerwa w pasji związanej z fotografią wypełniona była nauką, pracą i tak zwanym "życiem". Teraz łącząc wszystkie pasje, postanowiłem zbudować stronę, na której planuję zajmować się wszystkimi na raz.